Czy MKS “stoi nad przepaścią ale chce zrobić krok do przodu”?

Wójtowie Bliżyna, Skarżyska-Kościelnego, Łącznej oraz burmistrz Suchedniowa jednoznacznie skrytykowali metodę jaką posłużył się Prezydent Konrad Krönig podczas próby pozyskania środków od sąsiednich samorządów w celu pokrycia ponoszonych strat.

Z treści stanowiska szefów ościennych gmin wyłania się przesłanie, że porozumienia na pewno nie przyniesie dyktat, czy też stawianie burmistrza i wójtów pod ścianą. Prezydent Skarżyska nie jest przecież przełożonym szefów ościennych gmin. Niedopuszczalne i wręcz kuriozalne jest ,, napuszczanie” przez szefa sąsiedniej gminy mieszkańców innych gmin na swoją władzę – w gruncie rzeczy do tego byli nawoływani mieszkańcy z poza Skarżyska korzystający z usług MKS. Stwarza to niepotrzebny konflikt oraz skłóca nie tylko przedstawicieli tych samorządów z Prezydentem Krönigiem ale może doprowadzać również do polaryzacji nastrojów wśród mieszkańców Skarżyska oraz okolicznych miejscowości. Oczywiście nie chodzi o zabranie kompetencji, możliwości podejmowania istotnych decyzji czy też działań przez Prezydenta, lecz o formę w jakiej to się odbywa – jest ona skrajna i nie do końca zrozumiała. Tym bardziej, że wcale nie tylko mieszkańcy takich gmin jak Bliżyn czy Skarżysko-Kościelne chcą jeździć do Skarżyska ale jest też dużo mieszkańców naszego miasta, którzy mają rodzinę czy sprawy do załatwienia w ościennych gminach.

Mieszkańcy Skarżyska, którzy są w stanie spojrzeć na sprawę MKS-u szerzej niż przez pryzmat propagandy sukcesu, są w stanie skatalizować swoim rozumem informacje docierające od Prezesa Iskry oraz Prezydenta Kröniga  i dostrzegą, że sytuacja wokół MKS została zdestabilizowana. Niecodzienne rozwiązanie jakim znienacka Konrad Krönig zaskoczył włodarzy sąsiednich gmin, skłania do refleksji nad przyczynami tak szybkiego i zdecydowanego postępowania Prezydenta, nad celami, które w ten sposób chce osiągnąć oraz nad wizją transportu publicznego w Skarżysku. Tak pochopne decyzje podejmuje jedynie ktoś kto, parafrazując paradoksalną wypowiedź PRL-owskiego klasyka “stoi nad przepaścią ale chce zrobić krok do przodu”.

Jaka w końcu jest wizja Prezydenta dotycząca transportu publicznego w Skarżysku?

Od początku 2015 roku wszystko wskazywało na rozszerzanie zakresu i jakości usług: zakup Neoplanów i wymiana taboru – w konsekwencji wieszczące tryumf konferencje prasowe, zakup nowych urządzeń do stacji diagnostyki w celu oszczędności i podniesienia zysków, zatrudnienie psychologa dla kierowców i wiele innych. Prezes Iskra na odświeżonej stronie internetowej z nowym logiem MKS-u informował o kilkukrotnym podniesieniu ilości sprzedaży paliwa ze stacji benzynowej. Były przeprowadzane ankiety dotyczące zadowolenia mieszkańców z miejskich autobusów. Choć póki co ich nie widać to jednak zmiany w rozkładzie jazdy są zapowiadane od dość dawna. Po wielokrotnym powtarzaniu, że spółka jest w złym stanie i trzeba rozliczyć odpowiedzialnych za to, były składane zawiadomienia do prokuratury o złamaniu prawa przez poprzedniego szefa MKS-u – choć od kwietnia w tej sprawie cicho to można rozumieć, że chęć działania w tym temacie była. Miała ona oznaczać uczciwość nowych władz spółki, zdecydowanie w działaniu oraz posiadanie szczegółowego planu poprawy sytuacji MKS-u, która w wizji rysowanej przez Prezydenta była fatalna. Wydawało się, że można było to uznać za mrzonki, to jednak Prezydent w kampanii zapowiadał nocne autobusy i kursy do Kielc i Radomia wykonywane przez MKS oraz pozyskanie funduszy na zmodernizowanie transportu publicznego w Skarżysku i pokrycie tej inwestycji nawet w 80% przez Unię Europejską. Obserwując zarówno kampanię samorządową w 2014 roku jak i działania Prezydenta od początku kadencji można było odnieść wrażenie, że wizja jest dosyć ekspansywna i jednoznaczna – rozwijamy MKS, podnosimy standard obsługi, zwiększamy obroty, wprowadzamy nowe usługi. Ostatnie dni pokazują jednak inne podejście do kwestii transportu publicznego w Skarżysku.

W związku z tym należy zadać pytanie czy Prezydent nadal chce podążać tropem narysowanym w kampanii wyborczej oraz swoimi pierwszymi działaniami w zakresie transportu publicznego, czy może zmienił swoją wizję i chciałby realizować zadanie gminy w innej formie? W obecnej chwili można odczuć dysonans w działaniach Prezydenta, w związku z sytuacją w jakiej Prezydent postawił ościenne gminy oraz mieszkańców Skarżyska, którzy chcieliby podróżować po za granice miasta. Przydałaby się jednoznaczna deklaracja Prezydenta.

Czy prawdą jest, że tegoroczna dopłata do MKS ze strony miasta była najwyższa od wielu lat? 

Spółka jaką jest MKS powinna dążyć do zysku. Jest to jej naturalny cel usankcjonowany prawnie. Na terenie Skarżyska obowiązują ulgi biletowe, za których pokrywanie jest odpowiedzialna gmina. Ponadto nasze miasto powinno wyrównywać straty powstałe przez nieekonomiczne kursy wykonywane np.  do zakładów pracy, którym należy zapewnić transport dla pracowników. Co roku miasto ma za zadanie dać spółce środki, które pokryją w kasie MKS-u straty z powodu ulg czy niektórych nierentownych kursów. Nie jest wielką tajemnicą, że realne środki przekazywane przez miasto prawie zawsze były mniejsze niż kwoty, których oczekiwał MKS. Należy zadać dziś Prezydentowi pytanie czy prawdą jest, że tegoroczna dopłata do MKS ze strony miasta Skarżyska byłą najwyższa od wielu lat? Jeśli MKS dostał jeszcze więcej niż rok temu to czemu tak wręcz panicznym ruchem Prezydent poszukiwał pieniędzy w kieszeni sąsiednich gmin? Przecież ilość wszystkich kursów do tej pory nie zmieniła się w stosunku do poprzedniego roku, ilość pasażerów raczej też nie spadła, a paliwo jest jeszcze tańsze niż rok temu. Co było więc przyczyną tak niecodziennego zachowania Prezydenta i naruszenia statusu quo pomiędzy Skarżyskiem i sąsiednimi gminami?

Czy bieżąca strata MKS-u jest wyższa od straty z zeszłego roku w tym samym czasie? 

To, że skarżyski MKS w tym momencie przynosi stratę jest niemal pewne. Tak było i jest co roku. Jednak analizując przebieg wydarzeń, ciężko jest nie wyciągnąć wniosków, że ultimatum przed jakim postawił ościenne gminy Prezydent Konrad Krönig, jest wynikiem sytuacji, w której znajduje się MKS – ale nie tej sytuacji w której MKS znajduje się od wielu lat ale takiej sytuacji w jakiej mógł znaleźć się za czasów prezesury Bartosza Iskry. Czy być może straty jakie obecnie osiąga spółka są tak duże, że jedyną możliwą opcją ich załatania jest tak radykalne postawienie ultimatum i próba zagrania vabank i pozyskania pieniędzy od innych gmin? Jeśli straty przynoszone przez spółkę są większe niż w zeszłych latach to co jest tego powodem i kto za to odpowiada?

Czy straty ponoszone przez spółkę są spowodowane zatrudnieniem?

Być może przyczyną tak nagłego zwrotu wypadków jakie mogliśmy obserwować wokół MKS-u jest nadmierne zatrudnienie o jakim można było nieoficjalnie usłyszeć wśród mieszkańców oraz wśród niższych rangą pracowników MKS-u. Aby doprowadzić do destabilizacji i rozchwiania sytuacji spółki takiej jak nasz MKS wcale nie potrzeba aż tak wiele. Na pewno wiemy o tym, że został zatrudniony dodatkowy zastępca dyrektora, który jest jednym z radnych. Słyszało się również o tym, że przez jakiś czas w spółce pracował obecny pracownik Miejskiego Centrum Kultury, były prezenter Telewizji Dami, związany z Prezydentem Konradem Krönigiem – Pan Jacek Kurpeta. Mówiło się o małżonce jednego z radnych miejskich oraz o innych osobach związanych z Prezydentem Kronigiem. Jeśli wraz z zatrudnieniem wzrosła ilość środków wydawanych na pracowników, mogło się to przyczynić do tego, że obecna sytuacja jest  zdestabilizowana czego efekty mogliśmy oglądać kilka dni temu.

Wszystko wskazuje na to, że sytuacja, w której obecnie znajduje się spółka nie jest najlepsza. Najlepsza nie była już wcześniej ale na pewno była stabilna. Kroki jakie podjął Prezydent Konrad Krönig na pewno są dość nagłe i mogą świadczyć o tym, że MKS “stoi nad przepaścią ale Prezydent chce zrobić krok do przodu”. Miejmy nadzieję, że tak się ostatecznie nie stanie. Prawdopodobnie dowiemy się o tym niedługo.

MK

 

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial