Imposybilizm obecnej władzy

Cechą narodową Polek i Polaków jest permanentne narzekanie. Narzekamy na wszystko i na wszystkich. Udziela się to zarówno kobietom jak i mężczyznom we wszystkich grupach zawodowych i społecznych. Choć są grupy zawodowe, które są wybitnie niezadowolone z obrastającego ich świat gąszcz przepisów, rzucanych pod nogi niczym kłody wymagań, braku dla ich wybitnych zasług szacunku i wreszcie niedocenionej finansowo ciężkiej, ponad siły pracy. Za to wszystko najczęściej obarczana jest „władza”. Ta przez duże „W” pisana jak również ta mniejsza, nasza lokalna.

Wydawać by się mogło, że przynajmniej „władza” powinna ociekać poczuciem zadowolenia czy satysfakcji, poziomem empatii, a nawet tryskać energią do działania. Przecież tą „władzę” tworzą przedstawiciele tych wszystkich niezadowolonych grup zawodowych i społecznych. Niestety tak nie jest. Dlaczego? Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. „Władza”, która jeszcze nie będąc u władzy znała wszystkie recepty na dolegliwości systemów, miała szuflady pełne pomysłów na rozwiązywanie najbardziej skomplikowanych problemów, z chwilą objęcia władzy zauważyła, że nie da się. Ale jak tu powiedzieć, że się nie da! Bo co? Bo wokół nas są sami niekompetentni doradcy, pomysły okazały się nietrafione albo niemożliwe do spełnienia, a entuzjazmu wystarczyło zaledwie do czasu zabezpieczenia rządzącej władzy stabilnej większości. W ten sposób został zabetonowany imposybilizm obecnej władzy w mieście i powiecie.

Przykładów dokumentujących to zjawisko jest cała masa. W mieście nie dało się przez cztery lata wykonać porządnego kawałka drogi czy chodnika, nie dało się ściągnąć ani jednego znaczącego inwestora, nie dało się zwiększyć nawet o jotę atrakcyjności usług kulturalnych, sportowych, rekreacyjnych, edukacyjnych. Nie dało się wprowadzić porządku w ładzie przestrzennym, wprowadzić programu niskiej emisji spalin. A co się udało osiągnąć? Z sukcesem kończy się demontaż miejskich spółek komunalnych, spadła ich rentowność, a co za tym idzie, spadła wartość majątku gminy. Udało się przy niewielkim wysiłku zwiększyć aparat urzędniczy, który tak naprawdę nie wie co ma ze sobą zrobić. Udało się wreszcie utrzymać płynność finansową bo pensje muszą być na czas, zwłaszcza w administracji i oświacie. W czasach PRL, rzecznik Rządu niejaki Urban w obliczu buntów robotniczo chłopskich stwierdził: Rząd się sam wyżywi! Władza miejska chyba skorzystała z tej dewizy i kolejne kilkunastotysięczne nagrody powędrowały na konta skarbnik, zastępców Prezydenta i wybranych urzędników.

A co się nie udało w Powiecie? Niestety nie udało się rozwikłać problemów finansowych szpitala, jego jakości świadczonych usług i zarządzania. Nie udało się ograniczyć wydatków bieżących dla zwiększenia wydatków na inwestycje. Nie rozwiązano problemu komunikacyjnego pomiędzy Dolną Kamienną, a pozostałą częścią miasta. Nie udało się stworzyć wspólnego dla wszystkich gmin w powiecie, ambitnego produktu turystycznego. Nie udało się uporządkować spraw geodezyjnych, które są w tragicznym stanie. Nie udało się osiągnąć w obszarze promocji zatrudnienia lepszego wskaźnika jakości miejsc pracy. Nie udało się na miarę oczekiwań poprawić bezpieczeństwa na drogach, zwłaszcza w okresie zimowym. A co się udało? Podobnie jak w mieście. Z tą różnicą, że zrealizowano kilka ważnych inwestycji drogowych jak Szydłowiecka, Wiejska, Paryska, Ponurego kawałek Rycerskiej i kilka dróg w gminie Bliżyn. Jednak to za mało by wystawić władzy powiatowej ocenę dostateczną.

Dlatego z zazdrością trzeba zauważyć, że imposybilizm naszej lokalnej władzy nie udzielił się władzy w sąsiedztwie. Wystarczy spojrzeć na Starachowice, zmierzyć tam poziom zadowolenia społecznego. Nawet nie ma co porównywać. Trzeba się wstydzić i opuścić zasłonę milczenia.

Ps. Gdyby zapytał ktoś, a co się udało poprzedniej władzy? Wystarczy dziś spojrzeć na lodowisko. Jakim cieszy się powodzeniem i jakie przynosi przychody. Lodowisko skarżone do CBA, obśmiewane i wyszydzane przez tych, którzy dziś uprawiają na nim polityczny lans. Warto też spojrzeć na miasto pozostawione po 8 letniej kadencji ekipy Romana Wojcieszka dla której imposybilizm był terminem obcym.

Fot. Krzysztof Szczygieł – dziękujemy!

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial