Młodzi odgrywają rolę swoich idoli. Narkotyki to rosyjska ruletka – rozmowa z terapeutą uzależnień Pawłem Włoskiem

Paweł Włosek – terapeuta uzależnień, prezes Stowarzyszenia Pomocy Arka Noego

Mateusz Kuna: Rozwinęliście swoją działalność na przestrzeni lat. Pamiętam niewielkie pomieszczenie, w zasadzie to „kanciapę”, przy ul. Moniuszki. Dzisiaj przy ul. Aptecznej macie lokal gdzie jest wiele gabinetów, pokoi.

Paweł Włosek: Faktycznie zaczynaliśmy od jednego pokoju. Tam było może 30 m2. A w Skarżysku działamy od 2006 roku. Od początku skupialiśmy się na terapii uzależnień dzieci i młodzieży. Po przenosinach na Apteczną dostaliśmy kontrakt z NFZ na Poradnię Leczenia Uzależnień dla Nieletnich do 18 roku życia. Ale prowadzimy też psychoterapię dla osób nieuzależnionych. W międzyczasie realizując projekty związane ze zdrowiem psychicznym nastolatków i dzieciaków okazało się jak wiele jest problemów związanych z funkcjonowaniem w szkole czy grupie rówieśniczej i poszerzyliśmy naszą działalność.

W takim razie rozwój Arki Noego to wynik jedynie poszerzenia działalność?

Nie, to również kwestia tego, że po prostu przybywa potrzebujących uzależnionych młodych. Ale też proszę zobaczyć, że są poradnie pedagogiczne i psychologiczne, ale nadal brakuje dostępu do psychoterapeutów dzieci i młodzieży. Z terapią uzależnień już nie jest tak źle u nas w kraju. Jednak działka związana z pomocą osobom, które nie są uzależnione bardzo nas zajmuje i zespół pracujący przy tej poradni jest o wiele większy niż ten zajmujący się terapią uzależnień. Prawda jest taka, że dziś, gdybyśmy mieli więcej środków, to moglibyśmy poszerzyć działalność spokojnie nawet o dodatkowe 50%. Terapia uzależnień i psychoterapia młodzieży często się zazębia i z roku na rok  jej potrzeba jest coraz większa. Miesięcznie średnio udzielamy 700-800 różnych świadczeń – terapii indywidualnej, porad, sesji. W ciągu miesiąca przewija się przez naszą rejestrację nawet 250 pojedynczych peseli.

Gdyby teraz wszedł tutaj ktoś z ulicy i powiedział, że potrzebuje pomocy, to by ją uzyskał?

Tak, to działa praktycznie jak w zwykłej przychodni. Można się zarejestrować osobiście, ale można zadzwonić i się umówić. Otwarte jest codziennie od 8 do 20.

Młodzież przychodzi do Was z własnej woli czy inicjują to rodzice?

Najczęściej są to rodzice. Rzadko zdarza się, żeby nastolatkowie sami chcieliby przyjść z własnej woli.

Czym w terapii uzależnień jest wstyd?


To jest ciekawe. Wiadomo, że z jednej strony wstyd jest chroniący – staramy się nie powtarzać tego za co moglibyśmy się wstydzić. Jednak u młodych jest z tym słabo. Na tym polega pułapka w narkotykach, że się nie dostrzega granic. Ciekawie jest z rodzicami uzależnionych nastolatków. To oni się wstydzą za swoje dzieci. A ich wstyd niestety utrudnia terapię. Ze wstydu załatwiają sprawy za uzależnionych tak, żeby nikt nie widział, że ich dzieci mają problem. Odciążają ich. Albo nie reagują gdy jest potrzeba. Co powiedzą sąsiedzi gdy przyjdzie Policja gdy młody jest pod wpływem narkotyków i się awanturuje? A wydobywanie wstydu u uzależnionych to długi proces zanim zrozumieją, że powinni się wstydzić za to co zrobili. Ale to nie jest też tak, że w terapii bazuje się na wydobyciu wstydu. To jest bardzo złożone.

Co się zmieniło na przestrzeni lat? Dzisiaj młodzież ucieka w narkotyki przed rzeczywistością czy raczej szuka sposobu na zabawę?

Jedno i drugie. Kiedyś, dwadzieścia lat temu, nasza rzeczywistość była jednak bardziej szara ale była też mniejsza dostępność narkotyków. Zarówno dziś i kiedyś narkotyki były i są drogą ucieczki od tego co trudne. Jednak dziś dużo bardziej jest to chęć wejścia w strefę komfortu. Do tego dochodzi to, że dużo częściej młodzi dostają informacje zachęcające do luźnego stylu życia. Chociaż w żaden sposób nie chcę piętnować tej muzyki, ale rap jest przesiąknięty narkotykami, marihuaną. Włączasz Tik-Toka i widzisz młodych artystów, youtuberów, influencerów, którzy pokazują imprezy, zabawę. Dużo nastolatków chce żyć tak samo.  Jednocześnie mają mniej wyzwań niż było to kiedyś. Dziś w Polsce jest naprawdę dostępne wszystko co w innych krajach Europy. Kiedyś trzeba było więcej o to zawalczyć. Można powiedzieć, że młodzi dużo częściej mają sporo więcej ponad to co potrzebują. A w swoim życiu dużo trudniej jest wydobyć radość ze sportu czy spotkania ze znajomymi, niż wziąć narkotyk i poczuć się fajnie. To się łączy z jednoczesną mocną chęcią odtwarzania ról tych wszystkich, których oglądają, słuchają, podziwiają w internecie.

Ma Pan czasami tak, że przychodzi moment, w którym pojawia się myśl, że tej osoby nie uda się uratować?

Dopóki człowiek żyje to zawsze jest szansa. Powinniśmy się raczej zastanawiać nad tym ile jest czynników, które mogą nam pomóc kogoś wyciągnąć, niż czy to to jest moment, że już nie warto. Bardzo często straty zażywania narkotyków są nieodwracalne. Ludzie siedzą w nałogu latami i wtedy praca z nimi polega na tzw. redukcji szkód. Chodzi o to żeby taki człowiek nie był zagrożeniem dla siebie i cudzego życia. W przypadku dzieciaków najważniejsze jest żeby reagować jak najszybciej. Mamy przygotowane takie programy szybkiego reagowania. Młody umysł i organizm uzależnia się w inny sposób niż dorosły. Nastolatek nie dostrzega związków przyczynowo-skutkowych. Większość dorosłych ma wypracowane mechanizmy ochronne, ale w przypadku dzieci one dopiero się tworzą. Dlatego w terapii młodych uzależnionych ważne jest to, jak działają rodzinne czynniki chroniące i środowisko w jakim się wychowuje, jakie ma potencjały rodzina żeby pomóc. Im słabiej działa w rodzinie umiejętność wyznaczania granic, tym trudniej.

Ten świat narkotyków obciąża Pana psychicznie? Przecież w swojej pracy często jesteście świadkami wielu tragedii całych rodzin. Czy to nie jest tak, że też potrzebujecie pomocy psychologa?  

Jesteśmy pod stałą superwizją. Wszystkie trudności omawiamy z naszym superwizorem. Tam jest też przestrzeń żeby rozmawiać o takich trudnościach osobistych, o które Pan pyta. Wcześniej było pod tym względem trochę lepiej. Ale odkąd prowadzimy poradnie psychologiczno-terapeutyczną przypadków jest więcej, są jeszcze bardziej złożone. Gdy dochodzi do przemocy, czy do wykorzystywania, to zaczynamy odczuwać taki ciężar odpowiedzialności. Ostatnio były takie sytuacje, że musieliśmy mocno interweniować w reakcji na przemoc.

Zdarzyło się żeby ktoś kiedyś Pana zaatakował fizycznie albo werbalnie?

Nie. Czasami zdarzają się roszczeniowi rodzice, ale nigdy tak, żeby ktoś przekroczył granicę i na pewno nie było sytuacji zagrożenia naszego bezpieczeństwa.

Na pewno słyszał Pan o sprawie z raperem Matą, który został przyłapany z marihuaną. Teraz zapowiedział walkę o depenalizację tego środka. Często spotykamy się z opinią młodych osób, które mówią, że marihuana to nic takiego. Co w niej jest takiego, że nadal jest zakazana?

To faktycznie jest tak, że przedawkować marihuanę jest bardzo ciężko. Dlatego może być traktowana jako coś niegroźnego. Ale gdy młody człowiek ją zapali, doświadczy chilloutu, przyjemności, to już mu się nie chce szukać innych sposobów doświadczania przyjemności. Paląc nie musi wykonać żadnej pracy aby ją uzyskać. Gdy do organizmu dostaje się THC czyli ta substancja czynna marihuany, która powoduje uczucie przyjemności, to po dłuższym czasie jej używania, mózg sam z siebie zmniejsza produkcję hormonów szczęścia, ponieważ dostaje z zewnątrz ich substytut. A gdy nie jest dostarczamy go, to powstaje stan obniżonego nastroju. I znowu powstaje chęć aby doprowadzić to THC do organizmu. Są potrzebne co raz większe jego ilości. Powstaje błędne koło i dochodzi do uzależnienia.

To jest uzależnienie fizyczne czy psychiczne?

Psychiczne, uzależnienie fizyczne od marihuany jest niewielkie. To jest tak, że często ilość dostarczanego THC do organizmu jest za mała więc młody człowiek zaczyna poszukiwać nowych rozwiązań wprowadzenia organizmu w stan przyjemności i pojawiają się inne narkotyki. Życie zawęża się do jednego tematu. Porzucają pasje, zawalają szkołę, grupa znajomych jest ograniczona do tych, którzy też kręcą się wokół tematu jarania czy narkotyków. Powstaje też pytanie co oni tak naprawdę palą? Czy te substancje są pod kontrolą sanepidu, agencji do spraw leków czy WHO? Wiadomo, że nie. Nikt nie wie w jaki sposób ta marihuana jest hodowana. Przecież celem jej hodowli jest zarobek więc robi się wszystko żeby powstawała jak największa chęć sięgania po nią. Miesza się ją z innymi substancjami. Już samo to jest niebezpieczne. Tutaj nawet nie ma mowy – marihuana nie jest bezpieczna.  Narkotyki to jest rosyjska ruletka.

Co Pana motywuje, co nakręca w tej pracy?

Zmiana drugiej osoby. Gdy się widzi, że terapia działa, przynosi efekty. Wiadomo, że to nie jest na skalę globalną. Ta praca jest ciężka i efekty często są niewymierne i niezauważalne gołym okiem, ale to, że człowiek się zmienia i ta rodzina funkcjonuje lepiej, to jest największy prezent jaki dostaje każdy z terapeutów. Gdy obserwuje się młodą osobę, która staje się modelowym przykładem odpowiedzialnego, zdrowego człowieka, to zachęca. Zwłaszcza, że to jest trudne, to tym bardziej się czujemy zmobilizowanie. A ja osobiście zawsze w sercu miałem pomaganie ludziom. Gdy tworzyliśmy stowarzyszenie w Skarżysku w 2004 roku, to było też takie jedno spotkanie z ludźmi, którzy już się tym zajmowali – to był taki zapalnik, że to jest to co chcę robić. Ale mamy też w Arce świetny zespół i to też jest motywujące.

No właśnie wasz zespół… W Arce działa cała paleta specjalistów – psychologów, terapeutów, psychiatrów, prawników, pedagogów, a nawet oligofrenopedagog. Wydaje się, że to muszą być ludzie o kompetencjach zawodowych ale pewnie też wynikających z charakteru, że umieją
rozwiązywać konflikty i łagodzić sytuację. Ale czy w takim zespole też zdarzają się konflikty?

(śmiech) Ale jak najbardziej! Pewne sytuacje jest nam łatwiej rozwiązywać, ale to wcale nie jest tak, że nie ma tych konfliktów ani trudności. Pamiętam takie sytuacje, że też miałem trudności w zaakceptowaniu innego punktu widzenia, ale mamy to bezpieczeństwo, że mamy spotkania kliniczne i superwizyjne. Nauczyliśmy się, że jeśli są takie sytuacje to spotyka się zespół i rozwiązujemy to. Poza tym to naturalne, że mamy różne perspektywy, różne formy działania i nie zawsze łatwo jest dojść do rozwiązania. Ale chyba nie było takiej patowej sytuacji, której nie udałoby się wyczyścić.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial