Niezwykła pasja

Mieszkająca w Skarżysku-Kamiennej, pani Anna Szczuka, posiada niezwykłe hobby. Od ponad pół wieku, wykonuje ona barwne kilimy przedstawiające scenki rodzajowe, nawiązujące do żywotów świętych i ważniejszych wydarzeń historycznych.

Moja babcia Teodora

Pani Szczuka, wykonywania wełnianych kilimów nauczyła się od swojej babci Teodory. Początkowo były to niewielkie prace tkackie, przedstawiające jedynie figury geometryczne. Z biegiem lat, wzory makat i kilimów zawierały już scenki rodzajowe, przeplatane wątkami martwej natury.

marcin 4

Jest to prawdziwa przygoda

     Początkowo wykonywanie kilimów, zabierało mi mnóstwo czasu, chociaż wzorowałam się jedynie na prostych figurach matematycznych. Dopiero po kilku latach, postanowiłam wykonać coś bardziej precyzyjnego, toteż motywem zdobniczym mojego kilimu, który ofiarowałam księdzu proboszczowi z pobliskiej parafii, była kopuła w świątyni jerozolimskiej. Pierwszym odbiorcą moich kilimów była moja babcia Teodora, która na początku XX stulecia, zamówienia na swoje prace miała nawet z Paryża. Dziś robię moje kilimy dla znajomych i na zamówienia z Wiednia. Wykonanie takiego kilimu, nie należy do łatwych. Przede wszystkim, należy dokładnie poznać mechanizm działania drewnianego krosna, na którym wykonuje się wełniane sukna. Zanim przystąpię do pracy tkackiej, muszę dokładnie sprawdzić krosno, by ewentualnie usunąć usterkę. Wcześniej jednak nici, z których będę wykonywała kilim, muszą być rozprostowane na motowidłach. Następnie nici te naplata się na tak zwaną mondlicę, a dopiero z niej na wrzeciono, które podaje je podczas pracy tkackiej do krosna. Każdy jego element, musi idealnie do siebie pasować. Gdy nastąpi jakaś usterka mechaniczna, nici szarpią się i przerywają na krótkie kawałki.

Z koneckiego tartaku

   Krosno, na którym pracuje pani Anna, ma już ponad sto lat. Jest ono wykonane z bukowego drewna, w Tartaku Iwana Turczyna, w Końskich. Mimo tego, że krosno na którym pracuję jest stare, stanowi ono dla mnie nieoszacowaną wartość pamiątki rodzinnej. Aby moja babcia, je sobie zakupiła, musiała sprzedać krowę i dwa srebrne pierścionki. Jednak by nauczyć się pracy tkackiej, pobierała nauki u swojej sąsiadki, która również nie robiła tego bezinteresownie. Wiekowe krosno, wymaga ciągłego przeglądu i naprawy. Zajmuje się tym mąż pani Anny, Stefan.

Ja konserwuję krosno dla żony

    Praca przy konserwacji krosna, należy do bardzo żmudnych i czasochłonnych. Złożone jest ono z maleńkich trybików i śrubek, które dość często odmawiają posłuszeństwa. Najwięcej problemu jest wówczas, gdy któraś z tych śrub pęknie i należy dokupić inną. Niestety, dzisiejsze sklepy nie prowadzą sprzedaży części do krosna. Tak więc podczas konserwacji, muszę wykorzystać te śruby i haki, które są dostępne w sklepie. Mimo takich kłopotów, bardzo lubię pracować przy naprawie tego krosna. Jest to dla mnie czas relaksu i odpoczynku.

Kilimy w Warszawie

Prowadzę w Warszawie Klub Literacki, „ Wena”. Na spotkania członków klubu, wynajmuję niewielką salkę, którą zdobią kilimy pani Ani. Ich wielobarwność i tematyka, sprawiają odpowiedni klimat naszych spotkań. Sceny z żywotów świętych i na przykład z bitwy pod Głogowem, przedstawiane w pracach pani Anny, niejednokrotnie nawiązują do tematów wierszy i liryków, które są autorstwa członków Klubu Literackiego – dopowiada Jolanta Zaborek.

marcin5

Nie zawsze coś co jest stare, powinno być uważane za przeżytek. Ponad stuletnie krosno w Skarżysku, służy po dzień dzisiejszy do wyrobu makat i kilimów, które trafiają w ręce prawdziwych koneserów sztuki.

Ewa Michałowska- Walkiewicz

The following two tabs change content below.

Tadeusz Sikora

Tadeusz Sikora

Ostatnie wpisy Tadeusz Sikora (zobacz wszystkie)

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial