Płatnerz z Sandomierza

ziomek_henryk
Henryk Ziomek

W malowniczym świętokrzyskim miasteczku Mściów, mieszka pan Henryk Ziomek- Krasicki, który jest członkiem Bractwa Rycerskiego Chorągwi Ziemi Sandomierskiej.

Kocham naszą historię

Henryk Ziomek-Krasicki, od dawna delektuje się naszą historią narodową, jak również dziejami szabli polskiej. Jako członek Bractwa Rycerskiego we wspomnianym mieście, od ponad trzydziestu lat spisuje ważniejsze losy rodzimej karabeli, a nawet sam ją wykonuje stosując takie metody, jakie obowiązywały w danej epoce historycznej. Płatnerz ziemi świętokrzyskiej, w swoich zapiskach notuje najważniejsze informacje dotyczące historii szabel, które od wieków były na wyposażeniu polskiej szlachty, jak również naszego rycerstwa.

Kocham naszą historię narodową. Jest on przebogata i potrafi zafascynować niejednego człowieka – dodaje Ziomek. Tak jak zmieniała się ona wraz z upływem lat, tak też zmieniał się wygląd polskiej karabeli, która w dosłownym tego słowa znaczeniu, ujęła mnie za serce – relacjonuje płatnerz. To właśnie dzięki niemu wiemy, że gdy na nasze ziemie napadły ordy mongolskiego wodza Pajdara, sprawujący wówczas władzę Henryk Pobożny, nakazał wykuć rycerstwu polskiemu ruszającemu pod Legnicę w roku 1241, szable o ciężkiej głowni i lekkim, ostrym piórze. Stąd przyjęło się ich określenie, szabla henrykowska lub legnicka.

wpolczesny_rycerz_2

Szable wojska Pobożnego

     Pan Henryk Ziomek – Krasicki, wykonał kilka replik szabel jakie były na wyposażeniu wojska Henryka Pobożnego, które są bardzo podobne trzynastowiecznemu oryginałowi. Mijały kolejne lata, zmieniał się też tok naszej historii, jak również wygląd polskich szabli. W wieku szesnastym właśnie, szabla polska musiała pasować do ekwipunku wojennego naszego ówczesnego rycerstwa. Na głowni takiej szabli musiał zatem widnieć herb rodu, z jakiego wywodził się dany rycerz oraz musiały być na niej wygrawerowane słowa Bóg, Honor, Ojczyzna. Rozwój uzbrojenia narodowego, łączył się w sposób szczególny z ideologią polskiego sarmatyzmu mającego swój początek w stanie szlacheckim i rycerskim. W szesnastym wieku, szlachta polska z obowiązku musiała nosić przytroczone do pasa szable nawet wtedy, gdy nie za bardzo umiała się nimi posługiwać.

wpolczesny_rycerz_1

   Jak czytamy w zapiskach pana Henryka Ziomka – Krasickiego, szlachta polska od zawsze wielce szanowała swoją karabelę i nosiła ją w specjalnie przyozdobionej pochwie, w którą wtopione były drogie kamienie, często przewyższające majątek nieruchomy danego szlachcica. Noszono zatem ową szabelkę na lewym boku, często na karmazynowym kaszmirowym suknie, które było naszywane na żupan paradny.

Ukochana broń

      Szabla zatem, stała się ukochaną bronią naszego narodu, którą to rycerz polski jedynie oddawał wraz z życiem. W domu pana Henryka, na głównym miejscu pokoju bawialnego, znajduje się własnoręcznie przez niego wykonana szabla batorówka, która jest wykonana według wzoru, jaki obowiązywał rycerstwo polskie udające się wraz z naszym siedmiogrodzkim królem Stefanem Batorym pod Psków. Jak relacjonuje pan Ziomek- Krasicki, za czasów wojen szwedzkich potocznie zwanych potopem, kiedy to król polski Zygmunt III Waza, chciał przyłączyć Inflanty szwedzkie do polskiej korony, obowiązywał wówczas zwyczaj noszenia polskiego kordu, który z czasem przybrał nazwę szabli zygmuntówki. Charakteryzował się ów kord tym, że na całej długości głowni szabla miała jednakową szerokość, bez zastosowania na niej dodatkowych obciążeń zdobniczych. Najbardziej w historii polskiej broni białej, zasłynęła szabla husarska, zwana z czasem kawaleryjską.

    Ten wzór szabli, również jest wykonywany przez pana Ziomka – Krasickiego, a jego wierne repliki są także eksponatem domowych pieleszy sandomierskiego płatnerza. Właśnie te szable husarskie, dały swój pierwowzór szabli kościuszkowskiej, która znalazła się w użyciu, gdy z wrogiem rosyjskim walczył sam naczelnik kosynierów pod Dubienką i Szczekocinami.

Rodzima literatura

    W literaturze polskiej, którą na wspomniany temat gromadzi płatnerz z Sandomierza, czytamy o szablach indyczkach, które w siedemnastym wieku noszono tylko do kościoła. Były to mało zaostrzone karabele paradne, które posiadały przebogate zdobienia. Jak donosi znany, polski kronikarz Jan Długosz, owe indyczki gdy czytana była podczas mszy ewangelia, mości panowie sarmaci wysuwali do połowy pochwy. Mieszkaniec Sandomierza, który od lat para się sztuką płatnerską ma w swoich zbiorach różnego typu szable polskie, potrafi on wykuć ich współczesne wierne kopie, zachowując dokładne cechy historyczne. Pan Henryk Ziomek – Krasicki, potrafi doskonale odróżnić każdy rodzaj szabli i wiek, w którym została ona wykonana. Jego wielką miłością jest nie tylko wyrób polskiej szabli, a także gromadzenie informacji historycznych na jej temat. Na zrobienie takowej karabeli, potrzeba jest panu Ziomkowi – Krasickiemu od dwóch do trzech miesięcy.

wpolczesny_rycerz_3

Członek bractwa

    Henryk Ziomek – Krasicki, należąc do Bractwa Rycerskiego ze stałą siedzibą w Sandomierzu, przy swoim szlacheckim kontuszu reprezentującym wspomniane Bractwo, posiada przypiętą szablę batorówkę wykonaną własnoręcznie. Potrafi się on delektować, każdym jej zagłębieniem i motywem zdobniczym. Ta pasja sandomierskiego płatnerza, należy do niezwykłych w dwudziestym pierwszym wieku. W tym miejscu nie sposób jest nie wspomnieć o tym, iż pan Henryk w iście mistrzowski sposób, potrafi zobrazować uczniom szkół ponad gimnazjalnych, ważniejsze motywy dziejowe z naszej historii narodowej. Udaje się on zatem wraz z młodzieżą w ważniejsze miejsca związane z naszą przeszłością, by tam snuć długie opowieści na temat tego co stanowi nasze dziejowe podwaliny.

To co najważniejsze

    Moje życie, przepełnione jest historią, zarówno tą średniowieczną, jak również i tą, która pamięta czwarty rozbiór Polski – relacjonuje Ziomek-Krasicki. Region świętokrzyski, jest prawdziwą kopalnią historyczną, o której nam potomnym nie wolno zapomnieć. W murach świętokrzyskiego klasztoru, spoczywa ciało wojewody ruskiego i bohatera wojen polsko-kozackich Jeremiego Wiśniowieckiego. Aby zatem przybliżyć młodzieży nasze dzieje, zapraszam ją na wycieczkę na Święty Krzyż, by zobaczyli to, o czym nie wszyscy wiedzą i by pooddychali na wskroś współcześni młodzi ludzie atmosferą dawnych dni – dodaje sandomierski rycerz. Niebagatelną historią, zaznaczyły się także ruiny zamku chęcińskiego, do którego przyjeżdżali książęta dzielnicowi na letni wypoczynek.

Nie wszyscy też wiedzą, że te stare mury zamkowe, kryją niejedną tajemnicę, związaną z żoną Zygmunta Starego, królową Boną – mówi Krasicki. Zapraszając tu młodzież szkolną, opowiadam im on o tym, jak polska królowa odpoczywając w pieleszach chęcińskiego zamku, przygotowywała się do łowów w gąszczach puszczy świętokrzyskiej. Dzięki panu Henrykowi wiemy, że tutaj wyglądała na swojego męża, królowa Marysieńka Sobieska, który w roku 1683 położył krwawy kres potędze tureckiej pod Wiedniem. Tak więc, członkostwo w Sandomierskim Bractwie Rycerskim, w przypadku Ziomka Krasickiego, nie jest wcale przypadkowe. A dzięki takim ludziom jak on, dowiadujemy się wiele szczegółów z naszej historii, a przede wszystkim zawód płatnerza, nie należy już do nie istniejących.

Ewa Michałowska – Walkiewicz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial