Pracownicze Plany Kapitałowe

Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) t, realizowany za pośrednictwem i ze wsparciem Polskiego Funduszu Rozwoju. Jest on odpowiedzią na demograficzne wyzwanie, jakie stoi przed Polską, a jednocześnie skuteczną alternatywą dla prostego przymuszania coraz starszych osób do podejmowania, często wyczerpującej, pracy zawodowej.

Polska, jako kraj przynależący do świata zachodniego, podlega tym samym zjawiskom i trendom społecznym oraz demograficznym, co inne zamożne, w tym dużo zamożniejsze od naszego, państwa. Polacy już dawno zaimplementowali zachodni styl życia, co przełożyło się niestety na bardzo niski poziom dzietności, a co za tym idzie – zastępowalności pokoleń. Mówiąc wprost – będzie nas coraz mniej, co przy zwiększającej się długości życia sprawi, że osoby pracujące będą z roku na rok musiały utrzymywać coraz większą liczbę emerytów. Skalę tego zjawiska wyraźnie obrazują liczby.

Jeszcze w 1930 roku przeciętna polska para małżeńska wychowywała średnio trójkę dzieci. Przez lata wskaźnik ten obniżał się dramatycznie, aż został nieco wyhamowany przez program Rodzina 500+, jednak wiadomo już, że ten program nie odbuduje dzietności na takim poziomie, by Polaków nie ubywało. W rekordowym pod względem zapaści wskaźnika dzietności roku 2018 wynosił on zaledwie 1,36. W kolejnym – 2019 roku – odbił do poziomu 1,43. Oznacza to, że z każdego związku przeciętnej Polki i Polaka powstaje 1,43 obywatela. Jak łatwo zauważyć – zapewnienie utrzymania liczebności narodu wymaga wskaźnika 2,0, nienotowanego w Polsce od prawie 30 lat.

W tym samym czasie, gdy krzywa wskaźnika dzietności stromo się obniżała, inna krzywa była jej lustrzanym odbiciem. Mowa o przeciętnej długości życia kobiet i mężczyzn w Polsce. Oczywiście fakt, że żyjemy coraz dłużej, jest powodem do dumy, świadczy bowiem o wieloaspektowym rozwoju Polski, wyższym poziomie służby zdrowia, lepszej opiece nad seniorami. Być może w dobie szalejącej pandemii, szczególnie groźnej dla osób starszych, trudno w to uwierzyć, ale liczby mówią same za siebie.

W 1950 roku przeciętny Polak nie dożywał 55 lat, a przeciętna Polka ledwo przekraczała sześćdziesiątkę. Dziś liczby te wynoszą odpowiednio – 82,1 roku życia dla mężczyzn oraz 87,5 roku życia dla pań. Statystyczny 65-latek, który zdecyduje się przejść na emeryturę w najwcześniejszym możliwym terminie, jaki umożliwia mu państwo, ma jeszcze przed sobą średnio 212 miesięcy życia.

Spadająca dzietność i coraz dłuższe życie sprawiają, że mimo iż osób zawodowo aktywnych będzie coraz mniej, to będą musiały one utrzymywać coraz większą rzeszę emerytów. W 2018 roku w Polsce było 7,4 mln emerytów, za pięć lat liczba ta wyniesie 8,1 mln, a prognoza na 2045 roku mówi o 9 mln emerytów.

Powyższe rozumowanie prowadzi nas do konkluzji, która stoi za ideą stworzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych. Mniejsza liczba pracujących będzie dostarczała do systemu emerytalnego coraz mniejszy wkład finansowy. Ta kurcząca się z roku na rok pula będzie z kolei dzielona na rosnącą rok do roku liczbę emerytów. Skutek jest łatwy do przewidzenia – świadczenia emerytalne będą coraz niższe. W 2018 roku przeciętna wysokość emerytury w Polsce wynosiła 58,4 proc. średniego wynagrodzenia. Według prognoz OECD w 2050 roku wartość ta wyniesie 28,7 proc., a w 2060 roku aż 24,6! Jeżeli więc dziś często słyszymy narzekania na zbyt niskie emerytury, to trudno wyobrazić sobie nastroje, jakie panowałyby wśród osób starszych za kilkanaście i kilkadziesiąt lat, gdyby te dramatyczne prognozy stały się rzeczywistością.

Rząd Mateusza Morawieckiego postanowił zmierzyć się z tą tykającą bombą zapaści systemu emerytalnego w sposób efektywny i realny, wykorzystując najlepsze wzorce światowe z krajów, które z zapaścią demograficzną zaczęły się zmagać dużo wcześniej, niż stała się ona udziałem Polski. Rządzący nie mają złudzeń, że w najbliższych latach uda się odwrócić niekorzystny trend związany z niskim wskaźnikiem dzietności, dlatego postanowiono działać inaczej.

Pracownicze Plany Kapitałowe to system, który w sposób przejrzysty i uczciwy zabezpieczy Polaków zdecydowanych w nim pozostać i odkładać pieniądze na trudne lata starości. Twórcy PPK świetnie zdawali sobie sprawę, że dotychczasowe próby nakłonienia Polaków do samodzielnego odkładania pieniędzy czy to w tzw. drugim filarze, czy to przez Otwarte Fundusze Emerytalne potężnie zachwiały zaufaniem społecznym do systemu. Zwłaszcza bezprecedensowy zabór środków z OFE dokonany przez rząd Donalda Tuska poczynił trudno naprawialne szkody w relacji państwo–obywatel, którego teraz nie jest łatwo przekonać do tego, że państwo jest w stanie zaoferować trwały, uczciwy system, bez zmieniania „warunków gry” w czasie długiej drogi odkładania na lepszą emeryturę.

Obecny rząd zdecydował się jednak podjąć to trudne wyzwanie, opracowując PPK w taki sposób, by można było w każdej w chwili mieć dostęp do swoich pieniędzy i sprawdzać stan zgromadzonych przez siebie zasobów. Każdy pracownik, którego pracodawca będzie miał obowiązek zgłosić do PPK, będzie miał zasilane swoje prywatne konto w systemie z trzech źródeł: ze swojej pensji, przez pracodawcę oraz w formie dopłaty państwowej. Sprytni już wyliczyli, że w ten sposób, dzięki państwowej dopłacie, będzie można co roku zarobić (i wypłacić!) zysk w wysokości kilkudziesięciu procent. Natomiast oczywiście najkorzystniej będzie zostać w systemie PPK jak najdłużej i zrealizować pełną wypłatę już od 60. roku życia, a następnie cieszyć się dodatkiem do emerytury.

PPK w największych firmach z powodzeniem działają już od zeszłego roku. Z uwagi na epidemię przesunięte zostały terminy wdrożenia PPK w firmach zatrudniających powyżej 50 pracowników (II faza wdrożenia) i zrównane z terminami wprowadzenia PPK w firmach z III tury wdrożeniowej, czyli w firmach 20+. Pracodawcy z II fazy mają czas na zawarcie umowy o zarządzanie do 27 października 2020 r. oraz do 10 listopada 2020 r. na zawarcie umowy o prowadzenie PPK. W przyszłym roku do PPK przystąpią najmniejsze firmy oraz pracownicy sektora publicznego.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial