Prezydenci w krzywym zwierciadle

Wszyscy w naszym mieście widzą jak obaj zastępcy obecnego Prezydenta biegają na uroczystości organizowane przez ks. Prałata Jerzego Karbownika. Sam Prezydent jest zadeklarowanym wrogiem nie tylko ks. Kustosza, ale całej Ostrobramskiej Parafii, a szczególnie kilku jej wyróżniających się parafianom. Nie brakuje również dnia lub wieczora by pod Obrazem Matki Bożej Miłosierdzia nie spotkać szanownej mamy Prezydenta. O co zatem chodzi? Wątpliwym jest by zastępcy Prezydenta wypowiadali swojemu pryncypałowi posłuszeństwo. Wiedzą wszak dobrze, że każdy kto nie jest z jego bajki traci talent i pracę.

Dla przykładu: wystarczyło tylko, że radny Rady Miasta Artur Mazurkiewicz nie poparł kilku projektów Prezydenta i zapisał się do PiS i od razu znalazł się na liście do odstrzału. Na najbliższej sesji Rady Miasta będzie specjalna uchwała w jego sprawie. Okaże się przy okazji jak wygląda solidarność wśród radnych miejskich i kto zachował resztki przyzwoitości. Ale wróćmy do wątku Ostrej Bramy. Skoro obaj zastępcy Prezydenta goszczą się w Sanktuarium Ostrobramskim to muszą to robić wyraźnie na polecenie swego szefa, czyli Prezydenta Kröniga.

Wniosek zatem nasuwa się nie byle jaki. Najwidoczniej mama naszego „prezia” wymodliła mu szczególną łaskę i syn marnotrawny posyła wici, że zamierza powrócić na ojczyzny łono. Trza mu tylko na powitanie zabić utuczone ciele, utoczyć baryłkę, przysporzyć pierścień na palec i wyprawić ucztę. Ale niestety naiwny ten, kto wierzy w nawrócenie takiego grzesznika. To raczej gorączkowe szukanie poparcia wszędy, nawet u Karbownika. Wszak wiadomo, że Prezydent nie dotrzyma danej obietnicy przedwyborczej, że nie będzie startował w wyborach samorządowych jeśli nie spełni obietnic przedwyborczych. A że ich nie spełni to rzecz pewna. A tu się człek przyzwyczaił do pańskiego bycia, do lenistwa, dyletanctwa i wielu jeszcze innych uciech tego życia.

A co z całą świtą? Gdzie niebogi się podzieją, jaki los ich spotka? Czy już nieboraki na imieninach u „berego” spłodzili plan nie byle jaki?

Ta kadencja dla naszej najwyższej władzy samorządowej jak rzeka Kamienna, cicho sobie płynie, strumień coraz mniejszy, brzegi porośnięte, a ryb w sieci jak nie było tak nie ma. I tak historia toczy koło, a lud mizerny? Miejmy nadzieję, że tym razem Suweren nie zamknie oczu, nie da się zwieść na obiecanki cacanki, a w dzień wyborów, w największe święto demokracji, akt głosowania potraktuje należycie i w imię wyższych racji.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial