Rola babci w rodzinie

Moje wspomnienia, którym na imię babcia Gustawa

W życiu wielu ludzi, największą rolę spełniają rodzice. Dla pana Andrzeja Kotwicy zE Stawu Kunowskiego, priorytetową rolę zawsze pełniła jego babcia Gustawa, która urodziła się w holenderskiej Hadze.

Kopalnia wiedzy

Moja babcia, była prawdziwą skarbnicą wiedzy historycznej – relacjonuje pan Andrzej. W czasach mojego dzieciństwa, każdego wieczoru, snuła mi ona długie opowieści o dawnych Słowianach, którzy już wtedy swoją ziemię, uważali za najprawdziwszy skarb. Babcia – mówi Andrzej, mając zawsze czas dla mnie, opowiadała mi o tym wszystkim, co jest dla każdego człowieka największym priorytetem. Jej erudyczna wręcz wiedza, wcielała moje chłopięce marzenia w świat rycerstwa, który owiany był mityczną sprawiedliwością i dobrem. Wprowadzała mnie ona także w świat, w którym rządzili królowie i którym to dobro ojczyzny i rodaków, zawsze leżało na sercu – dodaje z uśmiechem Kotwica.

Mój dom

-Atmosfera i styl mojego rodzinnego domu, to przekazywana z pokolenia na pokolenie wiedza o przodkach, to zdjęcia i pamiątki rodzinne, których także nie brakuje w moim albumie. – Na głównej ścianie mojego pokoju, wisi stary zegar, który pamięta jeszcze czasy zaborów. Wykonany on został na specjalne zlecenie matki mojej babci, Zuzanny Wieliczko, która podnosząc w swoich dzieciach patriotyzm i szczególne umiłowanie do ojczyzny, której wówczas nie było na mapie Europy, kazała zainstalować w nim kurant wygrywający Warszawiankę. Zuzanna, pierwszego męża miała z Holandii, a drugi był Polakiem, pochodzącym z Kongresówki. Pieśń ta, napisana została przez Witolda Święcickiego, który za swoje uczucia do ojczystego kraju więziony był w murach Cytadeli Warszawskiej. Gdy otrzymałem wspomniany zegar od mojej babci o mało co się nie rozpłakałem, bo już wtedy wiedziałem, że trzymam w ręku prawdziwy skarb – mówi Andrzej.

Początek ubiegłego stulecia

-W czasach, kiedy to masowe wystąpienia robotników wyraźnie wpływały na zmianę naszych czasów, wspomniany kurant w zegarze, był dla mojej rodziny, a szczególnie dla mnie prawdziwą ostoją naszej polskości – mówi Andrzej Kotwica. W mojej rodzinie niebagatelną rolę, stanowi tradycja dziedziczenia z dziada i pradziada męskich imion. Dzięki mojej babci Gustawie dowiedziałem się, że moje imię to kontynuacja imienia mojego pradziada Andrzeja Kołduszki, który w szeregach wojska dowodzonego przez drugiego dyktatora powstania styczniowego rozpętanego w dniu 22 stycznia 1863 roku, Mariana Langiewicza, walczył w terenach miasta Wąchocka z regularnym wojskiem carskim. Poniósł on śmierć w kwiecie swojego życia, jednak pamięć o nim nigdy nie zginęła. Moja babcia, przekazała mi liczne pamiątki po wspomnianym bohaterze, o których zawsze mawiała, że są one cenniejsze niż złoto, nawet to o najwyższej próbie. Ocierając łzę z oka wspominam też, liczne opowieści mojej babci, dotyczące bitwy warszawskiej zwanej potocznie Cudem nad Wisłą oraz o tym, jak w 1918 roku po specjalnej uchwale Rady Regencyjnej, po 123 latach niewoli znów wybuchła wolna Polska. Nigdy też nie zapomnę, rytualnej wręcz obrzędowości dorocznych świąt, takich jak Boże Narodzenie, Wielkanoc, czy też Nowy Rok. Podczas ich przygotowywania, zawsze prym wiodła babcia, która delektowała nas długimi opowieściami o tym jak to w latach jej młodości, kultywowano wspomniane tradycje. Wszystkie te święta, pozwalały nam wzmacniać międzypokoleniowe więzi i kontakty z szerokim kręgiem naszych krewnych.

W mojej rodzinie

Do dnia dzisiejszego, związki emocjonalne w mojej rodzinie wzmacniamy poprzez podsycanie dawnych zwyczajów, stanowiących swoistego rodzaju lepiszcze, którego najsolidniejsze ogniwo stanowiła niegdyś ukochana babcia. Jej dobre i niczym niezmącone oczy, miały w sobie bardzo dużo ciepła, dobra i miłości. To zawsze ona, podnosiła we mnie upadłego ducha i mówiła mi cicho, że na pewno będzie lepiej – wspomniana pan Andrzej. Dzięki tej kobiecie, do której miałem zaszczyt zwracać się babciu, pokochałem naszą polską literaturę, która nauczyła mnie jak żyć by nie wyrządzić drugiej osobie żadnej krzywdy. Dzięki ponadczasowej sienkiewiczowskiej trylogii, która pisana była ku pokrzepieniu serc, żyjąc w komunistycznej Polsce wierzyłem, że nastaną wkrótce czasy naszej prawdziwej wolności. Babcia Gustawa, potrafiła kiedyś rozbudzić w moim sercu, szczególne umiłowanie do starych zdjęć i starych przedwojennych filmów, które w sobie tylko wiadomy sposób wprowadzały mnie w klimat szacunku do świata i ludzi – sądzi Andrzej.

Wspomnienia o mojej babci, stanowią pewnego rodzaju odskocznię od szarej codzienności, która nie zawsze daje nam to, czego oczekujemy. Naturalną potrzebą jest sukcesywne podkreślanie tego, co ważne w naszym życiu, a najważniejszym z nich jest wspomnienie mojej babci, która sprawiła, że inaczej postrzegam otaczający mnie świat – kończy pan Andrzej Kotwica.

 

EWA MICHAŁOWSKA – WALKIEWICZ

The following two tabs change content below.

Tadeusz Sikora

Tadeusz Sikora

Ostatnie wpisy Tadeusz Sikora (zobacz wszystkie)

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial