Wspominając wojnę obroną z 1939 roku, warto jest wspomnieć o walkach, do jakich doszło na półwyspie Westerplatte. Placówka ta, miała zadać tylko krótki odpór niemieckim natarciom, jednakże sytuacja zmusiła ją do regularnej walki, przez siedem dni. Redakcja Dzień Dobry Skarżysko, została zaproszona do Muzeum na Westerplatte, dzięki uprzejmości pana Andrzeja Dębowicza, wnuka obrońcy półwyspu.
Oblężenie
Półwysep Westerplatte, zapisał się w naszej historii, heroiczną walką z niemieckim najeźdźcą, podczas działań wojennych we wrześniu 1939 roku. Usytuowana tutaj Wojskowa Składnica Tranzytowa, broniona przez garnizon Wojska Polskiego, w dniach od 1 do 7 września, wykazał się niebywałym wprost bohaterstwem.
Historia półwyspu Westerplatte
Liga Narodów, po pierwszej wojnie światowej wyraziła zgodę, aby przekazać półwysep Westerplatte. W grudniu 1925 roku, Rada Ligi Narodów, zezwoliła na utrzymanie na Westerplatte jedynie 88 żołnierzy. Jednakże, w późniejszym czasie, Polacy powiększyli ten stan do 176 żołnierzy, w tym było również 6 oficerów. Od 1926 roku, ze względu na antypolskie zamieszki, na Westerplatte stacjonował niewielki garnizon wojskowy.
Kurtuazyjna wizyta niemieckiego pancernika
Datą wybuchu drugiej wojny światowej, miał być dzień 26 sierpnia 1939 roku. Jednakże, Hitler przesunął moment wybuchu wojny, na dzień pierwszy września, ze względu na podpisanie umowy o wzajemnej pomocy, między Polską a Wielką Brytanią. Już w dniu 18 sierpnia 1939 roku, po krótkich postojach w okolicach Świnoujścia, Schleswig- Holsetin niemiecki pancernik, wpłynął do Zatoki Gdańskiej i zacumował w odległości 150 metrów od półwyspu Westerplatte. Polacy wiedzieli, iż jego wizyta była jedynie kurtuazyjna. W momencie wybuchu wojny, z niego właśnie posypała się seria wystrzałów, kierowana na polską stronę przybrzeżną. Gdy tuż przed wybuchem wojny, komandor niemiecki Gustaw Kleikamp przesunął pancernik przybliżając go jak najbliżej do miasta Gdańska, major Henryk Sucharski, jako komendant Wojskowej Składnicy na Westerplatte, postawił swój garnizon w stan najwyższej gotowości.
Pierwsza wrześniowa noc
W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1939 roku, polscy żołnierze broniący Westerplatte czuwali na swoich stanowiskach. W odległości 400 metrów od polskiej placówki, tuż przy twierdzy Wisłoujście zeszła na ląd z pokładu niemieckiego pancernika Schleswig- Holstein, wyspecjalizowana kompania szturmowa Kriegsmarine. Ponad to, potężne działa wspomnianego pancernika były wymierzone w kierunku Westerplatte. Niemiecki dowódca Kleikamp o godzinie 4:45, rozpoczął atak. Gdy potężne, ważące 330 kg, niemieckie pociski eksplodowały, w powietrze wyleciała brama kolejowa oraz fragmenty muru na Westerplatte. Podczas pierwszego ataku, Niemcy skupiali swoją ofensywę na polską stronę w najwyższym stopniu, jednak Polacy, szybko odparli ten atak. Podczas drugiego ataku, niemiecką kompanię szturmową wsparł pluton z formacji SS Heimwehr Danzig.
Pancernik Schleswig-Holstein ponownie otworzył ogień. Jeden z odłamków ciężko zranił porucznika Pająka z pierwszej linii obrony, który zdał dowództwo chorążemu Gryczmanowi, który bronił obmurowania placówki. W tym samym czasie, polska załoga, odpierała ataki niemieckie, prowadząc ognień z niewielkich dział i karabinów maszynowych. Po porażkach niemieckich, zaskoczeni twardym oporem Polaków najeźdźcy, podjęli decyzję o prowadzeniu tak zwanego ognia ciągłego, którego celem było ostrzeliwanie sukcesywne placówki. Polacy szybko zorientowali się, że zaczyna im brakować amunicji. Załamany nerwowo major Henryk Sucharski, zdał swoje dowództwo kapitanowi Franciszkowi Dąbrowskiemu. Ten z zapałem ruszył do natarcia, ponieważ cieszyła go informacja, iż w tej wojnie nie zostaliśmy sami. Wielka Brytania i Francja, wypowiedziały Niemcom wojnę, lecz ku zdziwieniu kapitana Dąbrowskiego, pomoc Polakom na Westerplatte nie nadchodziła.
Polscy żołnierze na Westerplatte, bronili się jak tylko potrafili. Ich opór, miał trwać jedynie kilka godzin, lecz musiał się on utrzymać aż siedem dni. Widząc brak amunicji, major Henryk Sucharski, w dniu 7 września 1939 roku, poddał się niemieckiemu okupantowi z resztą swojej załogi. Mimo wszystko, oddanie się sprawie obrony polskich granic i posiadanie niezłomnego ducha walki, jaką przejawiali obrońcy Westerplatte, zasługuje na pamięć i najwyższy hołd.
Ewa Michałowska -Walkiewicz