Wielka fala podwyżek pensji w urzędzie oraz diet. Najwięcej dostali swoi!

Zastępcy prezydenta jak i sam prezydent Skarżyska zanotowali duży skok wynagrodzenia. Radni również sobie nie szczędzili. Czy zarabiający najmniej w administracji Skarżyska też zasługują na lepsze zarobki?

Kadra zarządzająca na plusie

Po zmianach wprowadzonych przez prezydenta Konrada Kröniga jego pierwszy zastępca Krzysztof Myszka zarobi 14,5 tys. zł brutto miesięcznie. Drugi zastępca Andrzej Brzeziński z PSL 14 tys. brutto. To dla każdego z nich wzrost wynagrodzenia o blisko 80%. Na łaskawość przełożonego mógł liczyć również sekretarz miasta Bernard Antos, również powiązany z PSL. Zanotował wzrost wynagrodzenia o prawie 50%. Dziś zarabia 13,8 tys. zł brutto. Na odcinku z wypłaty skarbnik Ewy Pawełczyk teraz widnieje kwota 14,4 tys. złotych brutto czyli więcej o 53%. Od zeszłego roku więcej zaczął inkasować również prezydent Konrad Krönig. Teraz zarabia 19 tys. zł brutto, wcześniej 10 tys.. O ile wysokość wynagrodzenia zastępców zależy w praktyce od autorytarnej decyzji włodarza miasta, to już wysokość pensji samego prezydenta jest ustalana przez radnych miejskich. Podwyżka prezydenta Kröniga, to również efekt jesiennych zmian w przepisach państwowych, które podniosły maksymalny możliwy poziom wynagrodzenia prezydenta miasta ( do ok. 20 tys. zł brutto)  oraz ustalają minimalny dopuszczalny poziom zarobków włodarza na poziomie ok. 16 tys. zł brutto. W Skarżysku radni siłą większości koalicji prezydenckiej wspieranej przez Platformę Obywatelską ustalili poziom wynagrodzenia prezydenta na poziomie prawie 18 tys. zł brutto. Byli to Bogusław Ciok, Marek Gąska, Mirosław Gibaszewski, Mikołaj Kwaśniak, Paweł Krupa, Leszek Golik, Andrzej Warwas, Jacek Jamroz, Krystyna Górnaś-Salata, Rafał Lewandowski i Aneta Nurkowska.

Sami sobie nie szczędzili

Ci sami radni zagłosowali też za podwyżkami swoich diet. Najwięcej zyskali radni będący w koalicji wspierającej prezydenta. Tylko oni zasiadają w prezydium rady oraz pełnią funkcję przewodniczych w komisjach stałych, gdzie przysługują wyższe diety. Na początku obecnej kadencji, w bardzo nieprzyjemnej atmosferze, nie dopuścili aby którykolwiek z przedstawicieli opozycji w radzie miasta, mógł pełnić rolę choćby wiceprzewodniczącego w którejś z komisji. Bez precedensu było również nie dopuszczenie opozycji do przewodniczenia komisji rewizyjnej, która pełni funkcje kontrolne. Dobrą praktyką w samorządach jest aby tę komisję pozostawić opozycji do obsadzenia. Po podwyżkach przewodniczący rady miasta dostaje 3220 zł nieopodatkowanej i nieoskładkowanej diety (wzrost o 60%), wiceprzewodniczący rady miasta 2961 zł (wzrost o 58%), przewodniczący komisji 2877 zł (wzrost o 83%), a wiceprzewodniczący komisji 2491 zł (wzrost o 121%).  Natomiast szeregowi radni, wśród których są jedynie przedstawiciele opozycji (PiS oraz Lepsze Skarżysko), dostają 2147 zł. Radni PiS byli przeciwni podnoszeniu swoich diet, argumentując to fatalną kondycją finansów miasta. Radni Lepszego Skarżyska wstrzymali się od głosu.

Jednym tysiące, pozostałym po stówce…

Internetowy portal skarzysko24 podał informację od rzecznika prasowego Urzędu Miasta, że podwyżką zostało objętych również 140 pozostałych pracowników. W ich przypadku podwyżka wyniosła średnio 368 zł brutto, czyli około 280 zł netto. Warto zaznaczyć, że w Urzędzie Miasta w Skarżysku pracuje więcej niż 140 pracowników, co oznacza, że jednak nie wszyscy dostaną dodatkowe pieniądze. Za czasów prezydentury Konrada Kröniga znacznie wzrosła ilość zatrudnionych w Urzędzie, a wydatki na ich utrzymanie wzrosły o wiele milionów rocznie. Choć podnoszone minimalne wynagrodzenie przyczyniło się do takiej sytuacji, to w Skarżysku jest zaskakująco duży. Według danych GUS w Skarżysku w latach 2015-2019 wzrost wydatków na płace w urzędzie miasta wyniósł 38,5% podczas gdy w Starachowicach w tym samym czasie 23% a w Ostrowcu Świętokrzyskim jedynie 9%.

…a innych się pozbyć

Jednym z najbardziej szokujących aspektów fali podwyżek jest to, że kilka miesięcy temu, rękami dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, prezydent wydał wyrok na pracujących tam około 40 opiekunek środowiskowych. Od kilku lat domagały się one podwyżek, jako najmniej zarabiające w instytucji, a jednocześnie wykonujące najbardziej wymagającą pracę. Zamiast podwyżki dostały decyzję o przekazaniu ich zadań firmie prywatnej. W praktyce oznaczało to zwolnienie ich z pracy. To wywołało protest zarówno pracowników MOPS jak i samych podopiecznych. Dyrektor Marzanna Łasek oraz prezydent Konrad Kronig argumentowali, że w ten sposób chcą zaoszczędzić około 500 tys. złotych rocznie. Co prawda część opiekunek dostała gwarancję zatrudnienia w przejmującej zadanie firmie, ale na gorszych warunkach niż podczas pracy w MOPS.

Oszczędności z MOPS do portfeli swoich Koszty podwyżek uposażeń, wymienionych wcześniej piastujących stanowiska w Urzedzie oraz diet radnych, to łączny roczny koszt rzędu grubo ponad 700 tys. złotych. Łączny koszt samych podwyżek diet radnych to koszt około 320 tys. złotych rocznie. Zatem co się stało z oszczędnościami z MOPS? Dlaczego kosztem najbardziej potrzebujących oraz najmniej zarabiających zyskali swoi ludzie? Czemu radni stojący murem za plecami Konrada Kroniga nie mają skrupułów aby podnieść rękę za podwyżkami swoich diet i prezydenckiej pensji mając wiedzę, że oszczędza się na usługach społecznych?

Radni koalicji prezydenckiej, którzy zagłosowali za podniesieniem swoich diet


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial